Szkółkarstwo - strona g��wna  
       
 

Zapraszamy na nasze portale:

ogrodinfo.pl

ogrodinfo.pl

 

Szukaj: w roku:

ROŚLINY OZDOBNE

SZKÓŁKARZE Z DUSZĄ LEŚNIKÓW

Alicja Cecot

Numer archiwalny: 01/2005


Szkółka "Bór" Bożeny i Bronisława Wronów (fot. 1) z Boleścic w gminie Sędziszów w Świętokrzyskiem ma kilkudziesięcioletnie tradycje. W obecnym miejscu znajduje się od prawie czterdziestu lat, prowadzona najpierw przez rodziców pani Bożeny, Mariana i Helenę Frydlów. Wcześniej jednak ojciec obecnej właścicielki działał na Opolszczyźnie, dokąd — po ukończeniu Wyższej Szkoły Rolniczej w Poznaniu — trafił jako nadleśniczy, i gdzie zaczął realizować swoje szkółkarskie pasje. Nazwa "Bór" pasuje więc do genezy szkółki (a zarazem wykształcenia pana Bronisława, który studiował leśnictwo na AR w Krakowie). Przede wszystkim jednak nawiązuje do otoczenia — drzewostanów, których 8 ha znajduje się w obrębie 30-hektarowego gospodarstwa. Powierzchnia tej, malowniczo położonej, szkółki wynosi dziś 10 ha.



Fot. 1. Bożena i Bronisław Wronowie

Z pokolenia na pokolenie

Pierwsze rośliny produkcyjne zostały przywiezione do Boleścic z Opolszczyzny, gdzie od połowy lat 50. ubiegłego wieku Marian Frydel rozmnażał z siewu głównie topole i jarzęby, a później drzewa i krzewy iglaste, m.in. żywotniki oraz cyprysik Lawsona, by następnie dołączyć do tego asortymentu różaneczniki i azalie. Gdy w 1976 r. przeniósł szkółkę do nowego miejsca, zajmowała ona 30 arów, ale wyróżniała się posiadaniem w ofercie krzewów z rodzaju Rhododendron, które nadal produkowano z nasion (wysiewanych do inspektów). Po krzewy te, dostarczane do krakowskiego CNOS-u, ustawiały się wówczas kolejki.

Wydawało się, że gospodarstwo przejmie jeden z synów właściciela, którzy poszli w ślady ojca i zostali leśnikami. Stało się jednak inaczej — zostało ono przekazane córce, absolwentce krakowskiej Akademii Rolniczej, i jej mężowi. Było to w 1981 roku, choć B. B. Wronowie już wcześniej włączali się do prac w szkółce (notabene ojciec p. Bożeny do dziś pomaga córce i zięciowi). Na początku lat 80. zajmowała ona powierzchnię około 4 ha. Znajdowała się na terenach, które wcześniej były ugorem, w widłach dwóch rzek, w otoczeniu starego drzewostanu. Jego część trzeba było wykarczować, by prowadzić i powiększać produkcję szkółkarską, a także nawieźć na podmokłe łąki tony ziemi (utworzyć 0,5-metrową stabilną warstwę) na piaszczystą glebę, typową dla okolic Sędziszowa. Na tak przygotowanym i wyrównanym podłożu można było założyć kontenerownię.

Początkowo B. B. Wronowie produkowali krzewy w woreczkach foliowych. Pan Bronisław wspomina dziś, jak całą zimę wytwarzało się te woreczki własnym sumptem, z kawałków — z trudem zdobywanego — rękawa foliowego, które na jednym końcu zgrzewało się, a następnie robiło w dnie otwory dziurkaczem. Nadal rozmnażano roś­liny — głównie iglaste, ale również różaneczniki i azalie — generatywnie (świerki "srebrne" otrzymane z nasion sprowadzonych z Niemiec i uprawiane na powierzchni 0,5 ha są do dziś wspominane przez klientów, gdyż miały wyjątkowo srebrzystą barwę igieł).

Nowe wyzwania

Realizowano zamówienia CNOS, a także urzędów zajmujących się zielenią miejską Rzeszowa i Krosna. Coraz więcej sprzedawano też na rynek lokalny, choć potrzeba upiększania otoczenia domów krzewami ozdobnymi nie była w latach osiemdziesiątych jeszcze powszechna.

Do upowszechniania "zielonego" myślenia przyczyniały się jednak wycieczki organizowane przez koła gospodyń wiejskich, które często odwiedzały gospodarstwo w Boleścicach. Magnesem przyciągającym takich gości były ogrody pokazowe koło domu właścicieli, które do dziś są ważnym elementem promocji materiału szkółkarskiego ze szkółki "Bór" (fot. 2). Bożena i Bronisław Wronowie zajęli się też obsadzeniem nieużytków przy gminnych drogach znajdujących się w pobliżu gospodarstwa lub je przecinających, uznając takie "ogródki" za ważny motyw edukacyjny. Podkreślają, że do spopularyzowania ich szkółki w okolicy przyczyniły się również parafie powiatu Jędrzejów i nasadzenia wokół kościołów. W procesie kreowania lokalnego rynku dla swoich produktów nie zaniedbano też reklam w tutejszej prasie.


Fot. 2. Niewielki fragment dużego ogrodu pokazowego znajdującego się przy szkółce "Bór"

Przyspieszenie

W latach 80. właściciele założyli pierwsze mateczniki roślin rozmnażanych wegetatywnie. Z jednej strony, taką potrzebę zauważył pan Bronisław po odbyciu studium podyplomowego w Rogowie i przyjrzeniu się zasobom odmianowym tamtejszego arboretum. Z drugiej strony, konieczność wzbogacenia asortymentu wymuszali klienci. Kolejna dekada dynamicznego rozwoju całego polskiego szkółkarstwa zaznaczyła się w Boleścicach regularnym powiększaniem szkółki, o 0,5–1 ha rocznie, równoczesną budową dróg oraz zmianami w technologii produkcji, m.in. wprowadzeniem plastikowych kontenerów i zakupem 2 doniczkarek, postawieniem kilku tuneli, instalacją nawadniania (deszczownia) w całej szkółce, itd. Warto dodać, że korzyścią wynikającą z położenia gospodarstwa — w widłach rzek — jest dostatek wody.

W połowie lat 90. znacznie poszerzono ofertę roślin liściastych, m.in. rozbudowując mateczniki. Popyt na większe drzewa okazał się jednak jeszcze niewystarczający, toteż początkowo skoncentrowano się na masowej produkcji materiału żywopłotowego. Uruchomiono też produkcję szczepionych form, która z roku na rok stawała się (i staje) coraz ważniejszą specjalnością firmy "Bór". W dalszym ciągu bardzo dobrze rozwijał się dział krzewów iglastych. Powstał też dział "młodzieży", produkowanej początkowo tylko na własne potrzeby. Warto dodać, że wśród odmian rozmnażanych w Boleścicach znajdują się rzadkie ciekawostki, w tym własne "znaleziska" B. B. Wronów, jak żółtolistna forma żywotnika zachodniego (Thuja occidentalis) przypominająca odmianę 'Wareana Lutescens', ale szybciej ros­nąca (znaleziona została wśród siewek T. occidentalis).

Jak wspominają właściciele, posiadanie bogatego asortymentu gatunków i odmian okazało się konieczne. "Przez dłuższy czas byliśmy jedyną szkółką w województwie świętokrzyskim i chodziło nam o to, żeby klienci odjeżdżali zadowoleni" — motywuje pani Bożena. Od początku dużą wagę przywiązywano do własnego punktu sprzedaży detalicznej (fot. 3), który funkcjonuje przy szkółce od chwili przejęcia gospodarstwa przez B. B. Wronów. Obecnie zajmuje on ponad 1 ha i za jego pośrednictwem zbywane jest około 50% roślin produkowanych w Boleścicach. Klientami są w większości firmy urządzające ogrody. Największe obroty notuje się wiosną, ale nie ma aż tak wyraźnych "szczytów" sprzedaży czy "dołków", jak przeciętnie na naszym rynku szkółkarskim. Hurtowych zakupów w szkółce "Bór" dokonują głównie importerzy — z Rosji i Kazachstanu.


Fot. 3. W punkcie sprzedaży znajdującym się przy szkółce zbywa się mniej więcej połowę roślin produkowanych w Boleścicach

Ostatnie inwestycje

Ostatnie lata odmierzane są kolejnymi inwestyc­jami, w tym budową hali oraz biura z zapleczem (pracownia do szczepień — fot. 4 — i chłodnia). Jednocześnie wymienia się stare tunele na nowoczesne — z automatycznym zamgławianiem — firmy Rovero (są już trzy), w których ukorzenia się sadzonki (fot. 5). Łączny areał osłon wynosi ok. 1 ha.


Fot. 4. Pracownia do szczepień w nowo postawionym budynku wykorzystywana jest latem do sporządzania sadzonek


Fot. 5. Wnętrze jednego z tuneli, w których ukorzenia się sadzonki (tu: liściastych)

Ciekawą konstrukcją jest przypominająca hangar hala o powierzchni 1200 m2 (fot. 6). Postawiono ją w 2002 r. według technologii amerykańskiej. Jak mówią właściciele, inwestycja taka okazała się o ok. 1/3 tańsza niż typowe budynki o tym samym przeznaczeniu, spotykane w pols­kich szkółkach. Powstała w ciągu 2 tygodni z blachy ocynkowanej, powlekanej farbą. Na miejscu kształtowano z tej blachy poszczególne segmenty ("korytka"), a następnie za pomocą dźwigu wznoszono i formowano konstrukcję. Określona krzywizna dachu sprawia, że powierzchnia podłogi musi być dość duża (25 x 50 m, przy wysokości 10 metrów w środku hali), ale właściciele są zadowoleni z efektów. Teraz w jednym pomieszczeniu (fot. 7) odbywa się gros prac, które wcześniej prowadzone były w kilku małych pracowniach, m.in. przesadzanie roślin do pojemników. Do tych większych — ponad dziesięciolitrowych — przesadza się ręcznie, ale proces ten usprawniono za pomocą specjalnych nakładek-pierścieni, których wielkość dopasowuje się do rozmiarów doniczek (fot. 8). Jako podłoża używa się mieszaniny kory z torfem, który sprowadzany jest z Białorusi. Kiedyś ten pierwszy komponent dominował w mieszance, ale ponieważ stale drożeje, zmniejszono jego udział.


Fot. 6. Niedawno postawiona hala bardzo ułatwiła prace
w szkółce


Fot. 7. Wnętrze hali


Fot. 8. Większe rośliny przesadza się ręcznie, ale z wykorzystaniem mocowanych w stole pierścieni, które ułatwiają ten zabieg

Produkcja krok po kroku

Sadzonki ukorzenia się w multiplatach (liściaste) lub skrzynkach (iglaste), przeznaczając część "młodzieży" na sprzedaż. Po ukorzenieniu rośliny wystawiane są z tuneli na zewnątrz (fot. 9), gdzie zapewnia się im naturalną "cieniówkę" z drzew, a zarazem leśny mikroklimat. Po przesadzeniu do doniczek P9 ustawiane są na tarasowych zagonach (cały teren szkółki jest spadzisty), również w otoczeniu naturalnego drzewostanu (fot. 10). Następnie rośliny przeznaczone do dalszej produkcji w szkółce transportowane są na typową płaską kwaterę w inne miejsce.


Fot. 9. Aklimatyzacja ukorzenionych, wyniesionych z tunelu,
sadzonek pod naturalną osłoną z drzew


Fot. 10. Rośliny przesadzone do doniczek P9 uprawiane na tarasowych zagonach

Na kolejnych kwaterach, których w sumie jest 5, znajdują się krzewy i drzewa iglaste oraz liścias­te w pojemnikach o pojemności 1,5–75 l, pogrupowane według wielkości. Kwatery z większymi roślinami otoczone są żywopłotami, które również pełnią funkcję edukacyjną (widoczne są z drogi, a pokazują walory poszczególnych gatunków czy odmian). Duży teren szkółki spowodował, że na poszczególnych kwaterach postawiono "domki" dla pracowników (fot. 11) — pomieszczenia, w których mogą się oni przebrać, zjeść posiłek, itp., bez konieczności przemieszczania się do "centrali" gospodarstwa.


Fot. 11. W rozległej części szkółki z większymi krzewami
i drzewami postawiono w poszczególnych kwaterach "domki" dla pracowników

Szczepi się zimą, ciągle zwiększając asortyment produkowanych w ten sposób roślin — zarówno iglastych, jak i liściastych (w sumie 25–30 tys. okazów). Dominują drzewa uliczne i alejowe — klony i robinie o kulistych koronach oraz jarzęby i lipy. Na przykład wśród lip można znaleźć takie ciekawostki, jak: Tilia insularis (syn. T. japonica), która późno i obficie kwitnie; T. mongolica o piłkowanych liściach (fot. 12) czy T. americana var. heterophylla (syn. T. heterophylla) o owłosionych od spodu liściach. Wśród szczepionych krzewów liściastych znajdują się m.in. derenie (fot. 13), brzozy (Betula pendula 'Youngii' i 'Purpurea'), jabłonie (np. Malus x purpurea 'Kobendza'). Drzewa i krzewy liściaste szczepi się na wysokości do 3 (3,5) m, a iglaste — do 2,5 m. Do mocowania komponentów używa się gumek (fot. 14), którymi zastąpiono — wcześniej stosowane — paski folii. Szczepy przetrzymywane są w tunelu okrytym cieniówką i folią. Osłony te są stopniowo zdejmowane od wiosny. Szczepione rośliny przebywają w szkółce do 3 lat.


Fot. 12. Szkółka "Bór" specjalizuje się m.in. w produkcji drzew alejowych (tu: rzadki gatunek lipy — Tilia mongolica)


Fot. 13. Szczepione derenie — tu: Cornus alba 'Elegantissima'


Fot. 14. Szczepy mocuje się gumkami

Udział w szkółkarskiej "drużynie"

Bożena i Bronisław Wronowie są członkami Związku Szkółkarzy Polskich niemal od początku istnienia organizacji. Otóż zapisali się do niej podczas pierwszej wystawy "Zieleń to Życie", która odbyła się w Auli Kryształowej SGGW w 1992 roku. Nie opuścili od tamtej pory żadnej wystawy ani zagranicznej wycieczki szkoleniowej organizowanej przez związek. Jak podkreślają, te wyjazdy dużo dają szkółkarzowi, przy okazji pozwalają nawiązać bliższe kontakty i współpracę z kolegami, wymienić się doświadczeniami. Mówią, że nie było to wcale zwyczajem uczestników wycieczek CNOS, w których brali udział w latach 80. "Niechętnie udzielano wówczas informacji młodym szkółkarzom" — wspominają.

Po ostatniej wycieczce ZSzP do Anglii (czyt. "Szkółkarstwo" 5 i 6/2004) twierdzą, że to, co widzieli — w zestawieniu z polskim poziomem produkcji — dodało im skrzydeł i pozwoliło poczuć dumę. Ale zarazem wysnuli wniosek, że w Wielkiej Brytanii liczy się jakość produktu, a nie warunki, w jakich on powstaje. W centrach ogrodniczych nie obchodzi bowiem klientów, z pomocą jakiej technologii i w jakich okolicznościach uprawiano pożądaną roślinę. Tych, którzy przyjeżdżają do Boleścic, z pewnością dodatkowo jednak zachęca do zakupów otoczenie — las, w który umiejętnie wtopiono szkółkę.


powrót

 

Hasło Ogrodnicze| plantpress.pl | kontakt | polityka prywatności
  © 1998-2018 Plantpress Sp. z o.o.
 

NOTA PRAWNA

Materiały umieszczone na portalu www.szkolkarstwo.pl objęte są ochroną wynikającą z ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych, a właścicielem ich autorskich praw majątkowych jest Plantpress sp. z o.o z siedzibą w Krakowie.

Plantpress sp. z o.o z siedzibą w Krakowie zastrzega w rozumieniu art. 25 ust.1 pkt.1 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych, iż dalsze rozpowszechnianie aktualnych artykułów opublikowanych na portalu www.szkolkarstwo.pl jest zabronione niezależnie od celu w jakim rozpowszechnienie miałoby nastąpić, lub użytego środka przekazu.