Chłodnia to konieczność

Adres: Mirosław Maziarka

Archiwum Szkółkarstwa

Ostatnio wielu szkółkarzy — producentów materiału sadowniczego — buduje w swoich gospodarstwach chłodnie, co związane jest głównie z przechodzeniem na nową technologię produkcji jabłoni — dwuletnich drzewek z jednoroczną koronką (tak zwane knipboom) — powstałych ze szczepienia podkładek „w ręku”.

Chłodnia jest tutaj potrzebna do przetrzymania w odpowiednich warunkach zrazów, podkładek i następnie zaszczepionego materiału. Coraz częściej taki obiekt służy także do przechowywania drzewek. Chłodnia staje się niezbędnym elementem nowoczesnego gospodarstwa szkółkarskiego. Przekonał się o tym już dawno Andrzej Nowakowski — szkółkarz z miejscowości Żdżary koło Nowego Miasta.

FOT. 1. ANDRZEJ NOWAKOWSKI WRAZ Z SYNEM SZYMONEM

Andrzej Nowakowski (fot. 1) po ukończeniu technikum ogrodniczego rozpoczął pracę w Sadowniczym Zakładzie Doświadczalnym we Wróblowicach. Po siedmiu latach, w 1979 roku, postanowił założyć własny sad w rodzinnych Żdżarach. Zaczął od produkcji drzewek — nie sadził ich jednak, ale sprzedawał. Zamiast sadownikiem, został szkółkarzem. Rozpoczynał od produkcji kilku tysięcy wiśni, czereśni i kilkudziesięciu tysięcy sadzonek porzeczek oraz truskawek w ciągu roku. Obecnie uzyskuje rocznie około 200 tys. drzewek, z których 80% stanowią jabłonie — głównie produkowane ze szczepienia „w ręku”. Ponadto w szkółce pozyskuje się z matecznika każdej jesieni około 600 tys. podkładek jabłoni.

Do szczepienia musi być chłodnia

Pierwszą chłodnię Andrzej Nowakowski wybudował w 1984 roku. Obiekt, mogący pomieścić 25 ton jabłek, miał służyć składowaniu owoców. Zaczęto jednak tam przechowywać zaszczepione podkładki. Drugą, dużą chłodnię — już z myślą o przetrzymywaniu tylko materiału szkółkarskiego — postawił w 1989 roku. Składa się ona z trzech komór o wymiarach 15 x 10 m (5,2 m wysokości), chłodzona jest przez bardzo dobrej jakości agregaty, których pracą steruje komputer.
Szkółkarz ten zaczął produkować drzewka dwuletnie z jednoroczną koronką już w połowie lat 80., po powrocie z USA, gdzie nauczył się nowej technologii. Niestety, w tym okresie w ogóle nie było u nas zapotrzebowania na tego rodzaju materiał. Popyt pojawił się dopiero na początku lat 90., po tym, jak nasi producenci owoców zaczęli zwiedzać gospodarstwa sadownicze na zachodzie Europy. Tam już wtedy sadzono dużo drzewek zwanych knipboom, bo producenci życzyli sobie, aby jabłonie miały pierwsze rozgałęzienia na wysokości co najmniej 80 cm od ziemi, a takie najłatwiej uzyskać stosując ww. materiał szkółkarski.
W gospodarstwie Andrzeja Nowakowskiego podkładki szczepi się w styczniu, lutym. Układa się je następnie nieco pochyło w skrzyniopaletach wyścielonych folią i każdą warstwę roślin obsypuje trocinami (fot. 2). Zaszczepiony materiał początkowo — przez dwa tygodnie — składowany jest w pomieszczeniu o temperaturze 10–15oC, a następnie przetrzymywany w komorze chłodniczej, gdzie temperatura powietrza wynosi 0–1oC, aż do wysadzenia w pole. Tak samo przechowywane są podkładki ze „śpiącym” oczkiem. Według Andrzeja Nowakowskiego, zaszczepione podkładki można próbować również przetrzymać w piwnicy, jednak, gdy chce się profesjonalnie i na dużą skalę produkować dwuletnie drzewka z jednoroczną koronką, trzeba dysponować chłodnią.

FOT. 2. ZASZCZEPIONE PODKŁADKI UKŁADA SIĘ LEKKO POCHYŁO W SKRZYNIOPALECIE I KORZENIE OBSYPUJE WILGOTNYMI TROCINAMI

Zrazy i podkładki zawsze dostępne

W przypadku zimowego szczepienia podkładek idealnym rozwiązaniem byłoby pobieranie zrazów z drzew bezpośrednio przed zabiegiem. W polskich warunkach jest to jednak ryzykowne, ze względu na częste przemarzanie pędów w zraźnikach, jak to miało, na przykład, miejsce w listopadzie ubiegłego roku. Materiał ten należy więc pobierać na przełomie października i listopada, a następnie przechowywać w chłodni. W gospodarstwie Andrzeja Nowakowskiego zrazy wkładane są do worków foliowych i następnie umieszczane w skrzyniopaletach, z których usunięta jest jedna ściana boczna (fot. 3). W komorze skrzyniopalety te układane są przeważnie naprzeciwko chłodnicy, aby pędom zapewnić nieco niższą temperaturę, od –1oC do 0oC. Zrazów nie powinno się umieszczać w piasku czy torfie, gdyż wtedy pędy brudzą się, co nie jest wskazane przy szczepieniu.

FOT. 3. ZRAZY WKŁADANE SĄ DO FOLIOWYCH WORKÓW, KTÓRE UMIESZCZA SIĘ POZIOMO W SKRZYNIOPALECIE

W szkółce tej podkładki, po odebraniu z matecznika, wkłada się bezpośrednio na polu do skrzyniopalet i lekko przysypuje trocinami. Następnie polewa obficie wodą i umieszcza w chłodni. Po zakończeniu prac polowych odbywa się sortowanie materiału. Podkładki wiązane są w pęczki, a korzenie moczone w roztworze Topsinu M 70 WP i Miedzianu 50 WG. Tak przygotowane podkładki trafiają do skrzyniopalet wyłożonych perforowaną folią (dzięki niej odcieka nadmiar wody). Pęczki układa się poziomo i korzenie przysypuje trocinami (fot. 4). Podkładki przechowuje się w temperaturze 0–1oC.

FOT. 4. PODKŁADKI UKŁADA SIĘ POZIOMO W SKRZYNIOPALECIE, A KORZENIE OBSYPUJE WILGOTNYM TORFEM

Przechowywanie drzewek – największy problem

Andrzej Nowakowski po raz pierwszy przechowywał drzewka w chłodni zimą 1994/95 r. Zaproponował tę usługę sadownikom, którzy zaczęli narzekać, że polskie drzewka przechowywane w dołownikach mają często przemarznięte końcówki pędów, podczas gdy sprowadzane z Holandii nie są uszkodzone przez mróz, co znacznie ułatwia formowanie korony. Przechowywanie drzewek w chłodni jest jednak w Polsce znacznie bardziej skomplikowane niż na zachodzie Europy. Tam materiał taki wykopywany jest dopiero pod koniec zimy — nie ma dużych mrozów, które uszkadzałyby pędy — i umieszczany na 1–3 miesięcy w chłodni. Natomiast polskie drzewka muszą trafić do chłodni na przełomie października i listopada, przebywają więc w niej nawet ponad 6 miesięcy — producenci owoców odbierają je niekiedy dopiero w maju.

FOT. 5. KIEDYŚ ANDRZEJ NOWAKOWSKI PRZECHOWYWAŁ W CHŁODNI DRZEWKA USTAWIONE PIONOWO W SKRZYNIOPALECIE I OBSYPANE TROCINAMI
FOT. 6. OBECNIE DRZEWKA SKŁADOWANE SĄ W PRYZMIE

Za pierwszym razem w gospodarstwie A. Nowakowskiego drzewka w chłodni przechowywano w skrzyniopaletach „na stojąco”, po obsypaniu korzeni trocinami (fot. 5). Pomimo tego że jabłonie bardzo dobrze wtedy przezimowały, zrezygnowano z tej metody, gdyż zbyt mało drzewek mieściło się w komorze. Andrzej Nowakowski spróbował przechować je w pryzmie ułożone poziomo, lekko przysypując korzenie trocinami (fot. 6). Obawiając się za pierwszym razem o stan roślin w dolnej warstwie w połowie zimy przełożył je do góry. Nie stwierdził wówczas żadnych uszkodzeń. W następnych latach postanowił więc dalej składować drzewka w pryzmie, bez ich ruszania aż do wiosny. W ten sposób można bowiem w komorze pomieścić prawie trzy razy więcej materiału niż, gdy trzyma się go w skrzyniopaletach.

Jest rosa – jest dobrze

Przy przechowywaniu drzewek w pryzmach istnieje niebezpieczeństwo przesuszenia korzeni. Jednak, jak stwierdził Andrzej Nowakowski, w jego gospodarstwie zdarza się to bardzo rzadko. Na przykład, w ubiegłym roku z 30 tys. jabłoni tylko około 100 rozpoczęło z opóźnieniem wegetację po wysadzeniu. Przyczyną tego było zapewne przesuszenie niektórych drzewek wewnątrz pryzmy. W tym sezonie żaden z sadowników nie zgłosił reklamacji, że jakaś partia jabłoni źle się przyjmuje.
Zdaniem A. Nowakowskiego, przy przechowywaniu drzewek z „nagimi” korzeniami najważniejsze jest utrzymanie właściwej wilgotności powietrza. W komorze, w której znajduje się taki materiał, agregaty chłodnicze uruchamiają się, gdy temperatura powietrza przekroczy 1oC, wyłączają — w temperaturze 0oC, a wentylatory pracują jeszcze przez 6 minut po wyłączeniu agregatów. Szkółkarz stwierdził, na podstawie własnych obserwacji, że jeśli na korzeniach znajdują się krople rosy, to wilgotność jest prawidłowa. Natomiast, gdy tych kropli nie ma i wysycha posadzka, to należy spryskać ją wodą (najlepiej za pomocą węża), a także ściany i — lekko — drzewka. Zwykle wystarcza zrobić to raz na tydzień. Aby najniższa partia roślin nie leżała w kałużach wody, pryzmy ustawia się na paletach. Dzięki opryskaniu każdego drzewka — jeszcze przed włożeniem do chłodni — preparatem Topsin M 70 WP lub Benlate 50 WP nie ma problemów z chorobami grzybowymi.
Za przechowywanie drzewek w chłodni pobierana jest w tym gospodarstwie opłata w wysokości 60 gr od rośliny. Pomimo tego z roku na rok zwiększa się liczba sadowników chcących skorzystać z tej usługi. Szczególnie dużo chętnych pojawiło się w tym sezonie, czego przyczyną były ubiegłoroczne, listopadowe uszkodzenia materiału nasadzeniowego przechowywanego w dołownikach.

Praca rozłożona na cały rok

Dzięki chłodni w gospodarstwie pracuje się bardziej komfortowo. Nie ma takich spiętrzeń prac, jak dawniej, gdyż znacznie mniejsze jest ich uzależnienie od przebiegu pogody. Jeśli wiosną długo nie można wyjść w pole, to spokojnie czeka się na ten właściwy moment, gdyż podkładkom w chłodni nic się nie stanie. W okresie okulizacji nie ma obawy, że oczka będą w złym stanie i nie przyjmą się, ponieważ trzymane są one w chłodni. Jesienią podkładki trafiają bezpośrednio z matecznika do chłodni i dopiero po zakończeniu prac polowych — zimą — odbywa się ich sortowanie. W tym też okresie szczepi się podkładki. Pracownicy mają więc zajęcie przez cały rok. W konsekwencji gospodarstwo szkółkarskie lepiej funkcjonuje i mniejsze jest w nim ryzyko produkcyjne.

Wydawnictwo PLANTPRESS poleca

Brak postów do wyświetlenia

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here