Rodzinne dni otwarte

Archiwum Szkółkarstwa

Złośliwe porzekadło mówi, że z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu. Zwolennicy tej tezy mogliby pewnie przytoczyć niejeden popierający ją przykład. Na szkółkarskim podwórku znacznie jednak łatwiej znaleźć dowody na to, że jest ona nieprawdziwa, zaś udana współpraca między krewnymi stanowi wręcz podstawę sukcesu rodzinnych przedsiębiorstw.

Taki pozytywny model reprezentują np. firmy Grąbczewskich oraz Kurowskich, które w lipcu — w dwu odległych miejscach Polski, niezależnie od siebie — urządziły Dni Otwarte. Były to pierwsze w kraju tego typu spotkania w szkółkarskiej branży (do „otwierania drzwi” przyzwyczaili nas natomiast przedstawiciele innych ogrodniczych specjalności). Miejmy nadzieję, że zwyczaj się upowszechni. Może zresztą wkrótce okazać się konieczną formą promocji, gdy minie wyjątkowo dobra koniunktura na rynku drzew i krzewów ozdobnych.

Szkółka pierwsza

Jacek i Wojciech Grąbczewscy mieli tego lata specjalny powód zaprezentowania swoich szkółek. Otóż zostały one zorganizowane w nowym dla rodziny Grąbczewskich miejscu — Runowie koło Piaseczna, oddalonym od dotychczasowej siedziby w Warszawie-Dąbrówce o 15 km. Obie firmy są niezależne, ale działają po sąsiedzku (fot. 1), na terenie 10-hektarowego gospodarstwa, które powstało po scaleniu 6 mniejszych pól.

FOT. 1. ZANIM ZACZĘTO PRODUKCJĘ W NOWYM MIEJSCU, ZAINWESTOWANO W PORZĄDNĄ INFRASTRUKTURĘ (BETONOWA „MIEDZA” ODDZIELA SZKÓŁKĘ KRZEWÓW IGLASTYCH WOJCIECHA GRĄBCZEWSKIEGO OD SZKÓŁKI JEJ STRYJA)

Wspólna jest infrastruktura, między innymi hala-zaplecze logistyczne (czyli pomieszczenie pełniące rolę przechowalni, magazynu, miejsca niektórych prac), zbiornik wodny, drogi. Szkółki stworzono w ciągu zaledwie roku na terenie wykorzystywanym przez poprzednich właścicieli do ekstensywnych upraw rolniczych. Aby uruchomić nowoczesną, pojemnikową produkcję krzewów i drzew, konieczne było wykonanie przeszło 6,5 km wykopów, zainstalowanie prawie 9,9 km rur nawadniających oraz 5,6 km kabli elektrycznych. Obecnie o sprawnym funkcjonowaniu przedsiębiorstwa decyduje nie tylko dobre zaplecze techniczne, ale także podział specjalności: Jacek Grąbczewski oferuje krzewy i drzewa liściaste (fot. 2), a jego bratanek Wojciech — koncentruje się na gatunkach iglastych.

FOT. 2. W SZKÓŁCE JACKA GRĄBCZEWSKIEGO DOSTĘPNE SĄ TEŻ DRZEWA ALEJOWE – W POJEMNIKACH

Jak podkreślił ten ostatni podczas lipcowego oficjalnego otwarcia szkółek w Runowie, sprawne i szybkie uruchomienie produkcji w nowym miejscu nie byłoby możliwe bez wspólnego, rodzinnego działania, oparcia się na wiedzy, doświadczeniu i materiale gromadzonym przez trzy pokolenia szkółkarskiej familii. Najstarszą generację reprezentowała Jadwiga Grąbczewska, babcia Wojciecha — kiedyś prowadząca z mężem sławne szkółki róż — a średnią jego ojciec Jan (w którego rękach znajdzie się runowska produkcja „młodzieży”) i stryj Jacek.
Jednym z ciekawych rozwiązań wprowadzonych w nowym gospodarstwie jest zbiornik wodny wyłożony bentonitem, który sprowadzono z Niemiec. Ten materiał hydroizolacyjny stosuje się często przy budowie wysypisk śmieci czy stacji benzynowych, ale i — coraz powszechniej — basenów, stawów, itp., gdyż charakteryzuje się idealną szczelnością. Bentonit to skała osadowa, której podstawowym składnikiem jest montmorylonit. Ma ona wyjątkowe zdolności sorpcyjne — może wchłonąć wodę w ilości przekraczającej nawet 9-krotnie masę minerału, znacznie zwiększając przy tym objętość. Umieszczona pomiędzy warstwami specjalnej włókniny ma ograniczoną zdolność pęcznienia i staje się, po uwodnieniu, niezawodną izolacją dna zbiornika. Ze względu na wspomniane właściwości bentonitu ewentualne dziury w okrywie zasklepiają się samoistnie. Jego wadą jest natomiast bardzo duży ciężar właściwy — metr kwadratowy wykładziny bentonitowej o grubości około 6,5 mm waży 4,8 kg. Materiał ten produkowany jest w rolkach, które trzeba rozłożyć na dnie rezerwuaru, a następnie spoić specjalnym klejem.

Szkółka druga

Lucjan i Grzegorz Kurowscy z Końskowoli k. Puław nie przeprowadzili wprawdzie tak radykalnych zmian, jak rodzina Grąbczewskich, ale też mieli się czym pochwalić. Szkółki w Końskowoli również rozrosły się w ostatnich latach — od 1994 do 1999 r. zwiększyły swą powierzchnię o ponad 40%. Obecnie zajmują areał 15 hektarów, z czego 5 ha przeznaczono pod uprawy pojemnikowe (w przyszłym roku będzie to 7 ha). Niedawno wybudowano też nowoczesną halę o powierzchni 630 m2 (fot. 3), zainstalowano wydajny system nawadniania (własne rzeczne ujęcie wody, zbiornik zapewniający jej zapas, automatyczne sterowanie podlewaniem). Jak podkreślali właściciele, Dni Otwarte zorganizowano po to, aby móc bez pośpiechu porozmawiać ze stałymi klientami, wysłuchać ich propozycji.

FOT. 3. NOWA HALA W SZKÓŁCE L. G. KUROWSKICH

Szkółka L. G. Kurowskich oferuje szeroki asortyment krzewów, w większości produkowanych w pojemnikach — ponad 300 gatunków i odmian, przy czym przeważają liściaste. Na kwaterach i w mateczniku można było wypatrzyć wyselekcjonowane przez pana Lucjana i całe lata obserwowane przez niego „kandydatki na odmiany”, jak choćby berberys o żółtych, podbarwionych na różowo liściach (fot. 4). Forma ta, znaleziona w populacji berberysu Thunberga (Berberis thunbergii) 'Aurea’, szybko rośnie i nie jest wrażliwa na słońce.

FOT. 4. FORMA BERBERYSU THUNBERGA WYSELEKCJONOWANA PRZEZ LUCJANA KUROWSKIEGO

Uwagę zwracało też podłoże, którego używają L. G. Kurowscy, ze sporym udziałem niekompostowanych trocin. Jak twierdzi pan Lucjan, komponent ten może stanowić nawet 1/4 objętości substratu; pozostałe składniki to torf i kora. Nietypowe jest również nawożenie w tej szkółce. Otóż stosowane są wyłącznie nawozy rozpuszczalne w wodzie — posypowo, 3 razy w sezonie. Ostatnio bazuje się na Hydrocompleksie (dawniej używano Azofoski) — przy pierwszym zasilaniu uzupełniając go saletrą amonową (1/3 ogólnej dawki), a przy kolejnych dwóch nawożeniach zmniejszając jej udział (w ostatnim terminie — 10%, przy czym do mieszanki nawozowej dodaje się Polifoski). Wprawdzie nie tylko podłoże i nawożenie decyduje o efektach końcowych, ale wygląd oraz idealne wyrównanie roślin w tej szkółce świadczą o tym, że technologia uprawy jest godna naśladowania. Można polecać też inne rozwiązania, jakie zastosowali L. G. Kurowscy, np. produkowane w Pile palety uprawowo-transportowe, tzw. ramki (fot. 5), które usprawniają pracę i pozwalają oszczędzić czas. Podczas tegorocznych Dni Otwartych handlowcy mogli z kolei zwrócić uwagę na nowy sposób „podania” roślin — ogniki szkarłatne (Pyracantha coccinea) sadzi się po trzy do płaskich pojemników. Taki produkt bez trudu znajdzie nabywców w okresie owocowania roślin, gdyż jest co najmniej trzykroć efektowniejszy niż pojedynczy okaz w zwykłym pojemniku.

FOT. 5. PALETY UPRAWOWO-TRANSPORTOWE UŁATWIAJĄ PRACĘ W SZKÓŁCE

Wydawnictwo PLANTPRESS poleca

Brak postów do wyświetlenia

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here