Zieleń publiczna w czasie wojny

Klony polne to obecnie jedne z najpopularniejszych drzew sadzonych w miastach, fot. W. Górka

Wojna w Ukrainie to przede wszystkim ludzkie dramaty. Wpłynęła ona jednak fatalnie na rynek w Polsce. Zawirowania nie ominęły też „zielonej” branży. Na pierwszy plan wysuwa się niedobór pracowników – w wielu szkółkach Ukraińcy stanowili trzon załogi (zwłaszcza mężczyźni). W większości wypadków poradzono sobie, a wielu szkółkarzy zaangażowało się w aktywne wsparcie rodzin pracowników (choćby przez zapewnienie miejsca do mieszkania) – i nie tylko. W niektórych rejonach obawiano się także, że konieczna pomoc uchodźcom uszczknie z budżetów miejskich wydatki na zieleń. Czy słusznie?


Z informacji uzyskanych z Zarządów Zieleni Miejskiej w Krakowie i Łodzi (z innych nie otrzymaliśmy odpowiedzi) wynika, że „obecne wydarzenia związane z atakiem militarnym Rosji na Ukrainę nie wpłynęły jak na razie na zmniejszenie środków finansowych przeznaczonych na utrzymanie zieleni w tych miastach”. W obu wypadkach padło sformułowanie „utrzymanie”, co pozwala sądzić, że chodzi o już posadzone krzewy i drzewa. Jak jest natomiast z nowymi założeniami?
Mateusz Krzewicki, współwłaściciel szkółki ALLPLANTS z Płoszewa, z której ok. 60% asortymentu (gospodarstwo wyróżnia się bogatą ofertą drzew alejowych) trafiało na tereny zieleni miejskiej, przyznał, że w marcu odczuwalny był spadek nowych zamówień. Realizowaliśmy te, które były uzgodnione jesienią ub.r., natomiast w wielu miastach i mniejszych miejscowościach wstrzymano się z decyzją o zakupie drzew – poinformował szkółkarz dodając, że w tym wypadku nie jest to aż tak odczuwalne jak zablokowanie ok. 90% zamówień publicznych dwa lata temu, kiedy ogłoszono pandemię COVID-19.

Anita Piątkowska-Krzewicka i Mateusz Krzewicki
Anita Piątkowska-Krzewicka i Mateusz Krzewicki, właściciele szkółki ALLPLANTS, fot. I. Sprzączka

Ogólne spojrzenie na obecną kondycję zieleni miejskiej w Polsce daje nadzieję. Wciąż jest wiele do zrobienia na tym polu, ale mamy już przykłady miast, które zaczęły przykładać do tego tematu więcej wagi i robią to z dobrym skutkiem. Moim zdaniem w ostatnich latach wyjątkowo pozytywnie zmieniła się Łódź, która z roku na rok staje się coraz bardziej „zielonym” miastem. I w tych nasadzeniach widać fachową rękę – tam nie ma przypadkowych czy źle dobranych roślin – ocenił producent twierdząc, że w kwestii odbetonowywania miast widać dużą zmianę w świadomości urzędników. Przynajmniej w większych aglomeracjach, na co zapewne wpływa większa świadomość mieszkańców i ich rosnące oczekiwania odnośnie „zielonych” enklaw. Sami wychodzą z inicjatywami sadzenia drzew, projekty te wygrywają w budżetach obywatelskich, bądź sprawę nagłaśniają aktywiści, którzy są równie skuteczni. To daje nadzieję. Z naszej strony – szkółkarzy – potrzebne jest im wsparcie, bo nie można zapominać, że to jest system naczyń połączonych – podsumował M. Krzewicki.
Wielkość kupowanych drzew zależy w największym stopniu od budżetu inwestora – większe miasta kupują okazy o obwodzie pnia 20–30 cm, mniejsze gminy – te o obwodzie 12–14 cm. Największy udział w nasadzeniach (stanowią ok. 70% zamówień w szkółce ALLPLANTS) mają drzewa o obwodzie pnia 16–18 cm. W doborze gatunków na pierwszy plan wybija się klon polny (Acer campestre), za nim plasuje się grab pospolity (Carpinus betulus) ‘Fastigiata’, platan klonolistny (Platanus x hispanica) oraz lipy (Tilia). Odważniejsi decydenci zdobią miasta w cieplejszych rejonach kraju ambrowcem amerykańskim (Liquidambar styraciflua), a także wiśnią piłkowaną ‘Kanzan’ o różowych, pełnych kwiatach. Ze względu na problem ze zdrowotnością (mączniak rzekomy) coraz rzadziej wybierane są czerwonolistne odmiany klonu pospolitego (Acer platanoides), rzadziej w zamówieniach publicznych roślin w tej szkółce pojawiają się brzozy (Betula), prawie w ogóle nie sprzedają się jesiony (Fraxinus). Generalnie miasta wybierają najczęściej takie gatunki, które nie wymagają skomplikowanej pielęgnacji i nie będą kłopotliwe w uprawie – dodał M. Krzewicki podkreślając, że nie tylko miasta w coraz bardziej widoczny sposób dbają o zieleń, ale także właściciele ogrodów przydomowych. W tej grupie dostrzegalna jest przede wszystkim jedna zmiana – osoby te przestały się bać niepowodzenia w uprawie roślin i odważniej wybierają mało dotychczas znane, a wartościowe gatunki – skonstatował szkółkarz.

Platan klonolistny
W miastach coraz częściej sadzi się platany klonolistne, fot. I. Sprzączka
graby kolumnowe
Graby kolumnowe to kolejne „ulubione” drzewa w zamówieniach publicznych, fot. W. Górka
brzozy w szkółce
Brzozy coraz rzadziej pojawiają się w zamówieniach do nasadzeń miejskich w szkółce ALLPLANTS , fot. I. Sprzączka

Brak postów do wyświetlenia

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz swój komentarz
Tu wpisz swoje imię