Maciej Juchacz: „Naszym zadaniem jest dzielenie się informacją dla dobra zarówno klienta, jak i naszego”. 25 lat firmy Ceres.

Maciej Juchacz, prezes firmy Ceres
fot. I. Stelmasiewicz

Maciej Juchacz to prezes Ceres International Sp. z o.o. powstałej w 1998 roku. Dostarcza ona ogrodnikom m. in. własnej produkcji podłoża – na bazie włókna kokosowego, paper-poty, mulcz szkółkarski, ponadto maszyny wykorzystywane w gospodarstwach kwiaciarskich i szkółkarskich oraz wszystko to, co jest przydatne w produkcji ogrodniczej, m.in. siatki cieniujące, tkaniny propylenowe do ograniczania zachwaszczenia (agrotkaniny), maty podsiąkowe, folie specjalistyczne, środki biologiczne oraz systemy cieniowania do wszelkiego rodzaju szklarni i tuneli foliowych. W tym roku obchodzi ona 25 lat istnienia.

Ilona Stelmasiewicz: Jak się Państwo czują jako 25-latkowie? Młodzi ludzie w tym wieku nie boją się wyzwań, mają wielkie ambicje, plany, marzenia, odważnie patrzą w przyszłość.

Maciej Juchacz: 25 lat istnienia firmy, w przeciwieństwie do 25-latka, to już całkiem słuszny wiek, wystarczający na wypracowanie sobie swojego miejsca w branży, jako wiarygodnego partnera dla dynamicznie rozwijającego się rynku szkółkarskiego, samookreślenie się jako dostawcy towarów najwyższej jakości.

Jesteśmy firmą produkcyjno–handlową. Od początku mieliśmy założenie budowy kilku filarów firmy, które dadzą trwały fundament. Produkcja jest zupełnie czymś innym niż handel. Niesie za sobą inne wyzwania i inne potrzeby.

Maciej Juchacz: „Handel w ciągu tych 25 lat zmienił się całkowicie”

Dostępność do towarów, dostawców pozornie stwarza duże możliwości, ale też daje możliwości rozwoju konkurencji, zarówno tej zdrowej, jak i nie. Dlatego według mnie tak ważna jest ugruntowana pozycja firmy na rynku, gwarancja dla kupującego, że nabywa towar od rzetelnego partnera.

Poprzez ciągłą komunikację z naszymi odbiorcami staramy się budować rzetelny biznes według zasady „win-win”. W dobie internetu, gdzie wszystko można kupić z pozoru zawsze taniej, ta bezpośrednia komunikacja jest najważniejsza.

Naszym zadaniem jest dzielenie się informacją dla dobra zarówno klienta, jak i naszego. Celowo nie używam sformułowania „edukowanie klienta”, dlatego że nasi odbiorcy, cały rynek szkółkarski, jest naprawdę dobrze wyedukowany.

„To, co od wielu lat staramy się w firmie Ceres robić, to współpracować i doradzać klientom, a nie sprzedawać im towary”

Przyszłość firmy Ceres to ciągły dalszy rozwój. Wchodzimy na nowe rynki europejskie i dalsze z całą naszą produkcją.
Obecnie to podłoża na bazie włókna kokosowego, paper-poty, środki do cieniowania typu PARASOLEX oraz wspaniale sprawdzający się mulcz SAN TOP.

I. S.: Jubileusz firmy to czas na pewne podsumowania. Czy w ciągu tych 25 lat wydarzyło się coś, co miało wyjątkowe znaczenie dla rozwoju firmy Ceres?

M. J.: Firma Ceres rozwija się w sposób płynny. Rośniemy razem z naszymi klientami. Odpowiadając na zapotrzebowanie naszych odbiorców cały czas powiększamy gamę towarów handlowych, jak i produkowanych przez nas.

W ciągu tych 25 lat nauczyliśmy się nie tylko płynąć z prądem, ale także wpływać na bieg tej rzeki. Za sukces firmy Ceres uważam wprowadzanie do szkółkarstwa paper-potów.
Produkt ten, który pozornie wydaje się droższy w użyciu, zupełnie zmienia jakość produkcji i jej możliwości. Koniec końców daje oszczędności i przynosi zysk.

Uważam, że założenia przyjęte 25 lat temu zakładające bliską współpracę na zasadach partnerskich z naszymi klientami, jak i dostawcami, ciągle się sprawdzają.

I. S.: Przez 25 lat mieliście realny wpływ na rynek szkółkarski. Jaki on był ćwierć wieku temu i jakie najważniejsze zmiany można zaobserwować?

M. J.: Z pewnością na polskim rynku szkółkarskim widać zmianę pokoleniową, która jest bardzo dobra ze względu na zmieniające się środowisko prowadzenia biznesu. Jeszcze nie tak dawno można było prowadzić dużą szkółkę bez większych inwestycji w park maszynowy i automatyzację procesu produkcji.

Koszt pracowników oraz możliwość ich pozyskania wzrosły jednak tak znacznie, że bez inwestycji pozwalających ograniczyć wydatki na produkcję żadna szkółka nie przetrwa, a już na pewno nie może myśleć o rozwoju.

„Firma Ceres już od samego początku wspierała szkółkarzy w procesach automatyzacji” przyznaje Maciej Juchacz

Widzieliśmy, jak ewoluuje branża szkółkarska. Na początku sprzedawaliśmy pojedyncze maszyny, takie jak doniczkarki, napełniacze multiplatów czy rozdrabniacze big-bali.

Dzisiaj specjalizujemy się w kompleksowych rozwiązaniach. Jesteśmy przedstawicielem kilkunastu firm z całej Europy, co daje nam ogromne możliwości. Nasi specjaliści są w stanie wyposażyć całą szkółkę i rozwiązać każdy problem dotyczący zarówno mechanizacji produkcji, jak i logistyki.

Nie staramy się sprzedać klientowi pojedynczej maszyny, tylko zaproponować koncepcję, którą będzie mógł rozwijać i inwestować w jej realizację nawet przez kilka kolejnych lat.

I. S.: Czy było jakieś wyzwanie, które spędziło sen z powiek?

M. J.: Staram się tak zarządzać firmą, aby sytuacji generujących stres było jak najmniej, jednak w czasie pandemii wszystkich zaskoczyły wydłużone łańcuchy dostaw. Czas oczekiwania na niektóre linie produkcyjne wydłużył się z 6–8 tygodni do 6–10 miesięcy. Czasem nawet dostawy jeszcze się wydłużały. A rośliny nie mogą czekać. Jednak dzięki sprawnemu i komunikatywnemu zespołowi nigdy nie pozostawiliśmy klienta bez rozwiązania.

I. S.: Firma Ceres ma szeroką ofertę, jednak skupia się na podłożach z włókna kokosowego, a ostatnio też na maszynach i optymalizacji produkcji. Czy coś szczególnie zyskało na znaczeniu?

M. J.: Podłoża z włókna kokosowego to nasza największa produkcja, jednak obecnie w tym obszarze koncentrujemy się na wzrostach sprzedaży na rynku owoców miękkich.

Branża szkółkarska to paper-poty, tutaj pomimo już odniesionego sukcesu we wprowadzeniu tego produktu na rynek szkółkarski dalej widzimy duże perspektywy rozwoju oraz zupełnie nowe zastosowanie „paper-potów”, które być może wykluczy na pewnych etapach zapotrzebowanie na doniczki plastikowe, co miałoby bardzo duże znaczenie dla ochrony środowiska.

„Szkółkarze to bardzo świadoma grupa producentów, która jest otwarta na nowe, proekologiczne rozwiązania”

W związku z tym w naszej ofercie od kilku lat znajdują się biologiczne preparaty, które co roku, zarówno wraz ze świadomością ich wykorzystywania, jak i – nie ma co ukrywać – zakazami używania niektórych chemicznych środków ochrony roślin, bardzo dobrze zaspokajają zapotrzebowanie rynku.

Optymalizację produkcji rozpatrujemy na kilku poziomach. Najważniejsza jest ta na poziomie automatyzacji procesów produkcji i logistyki w szkółce. Tak, jak wspomniałem wcześniej, nie chcemy sprzedać komuś maszyny, której dzisiaj potrzebuje. Chcemy wraz z producentem zbudować cykl rozwoju jego szkółki.

Nieraz mieliśmy do czynienia z sytuacją, gdzie zakupiona dwa lata temu doniczkarka nie dawała żadnych możliwości rozwoju linii. Oczywiście maszyny są przystosowane do podłączania kolejnych elementów – takie urządzenia są nieco droższe, ale o zaledwie 5–10% w stosunku do maszyny nie dającej żadnego pola do rozwoju. Uświadomienie tego producentowi i pokazanie mu możliwości dalszego rozwoju to nasze zadanie.

„Optymalizacja produkcji to znajdowanie oszczędności na każdym poziomie”

Może to być mechanizacja, ale też np. zastosowanie odpowiednich multiplatów – wielorazowych, użycie paper-potów skracających proces ukorzeniania, zastosowanie mulczu czy też wykluczenie tworzyw sztucznych na pewnych etapach produkcji roślin w szkółce.
W tym wszystkim doradzamy szkółkarzom i razem z nimi jesteśmy gotowi razem rozwijać branżę.

I. S.: Czy coś jeszcze Pana zaskakuje na rynku szkółkarskim?

M. J.: W pewnym momencie wydawało się, że branża jest już zamknięta, a rynek nasycony rodzimą produkcją roślin. Jednak tak nie jest. Pojawiają się nowi gracze i w krótkim czasie bardzo się rozwijają, co przynosi jeszcze większy rozwój całego szkółkarstwa w Polsce.

I. S.: Jakie nowe wyzwania niesie branża szkółkarska?

M. J.: W momencie, w którym jesteśmy zmuszeni do konkurowania z całą Europą, nie mając już przewagi jaką dawały niższe koszty zatrudnienia,

„cała branża będzie musiała się automatyzować i być może, na pewnych poziomach (np. sprzedaży) – konsolidować” przewiduje Maciej Juchacz.

Szkółkarstwo to gałąź przemysłu ogrodniczego i chcąc nie chcąc tak musimy o produkcji szkółkarskiej myśleć. Tylko najlepiej przygotowane i zarządzane podmioty będą w przyszłości odnosiły sukcesy i się rozwijały, a my jako firma Ceres chcemy im w tym pomagać.

I. S.: Co jest według Pana najważniejsze, aby być 25 lat na rynku, rozwijać się i czerpać satysfakcję z tego, co się robi?

M. J.: Najważniejsi są ludzie. Dla mnie największym kapitałem firmy Ceres i moim osobistym sukcesem są pracownicy firmy. Cała kadra zarządzająca to osoby z minimum 17-letnim stażem w firmie.

Ponad połowa pracowników to osoby pracujące ponad 15 lat. Na dzień dzisiejszy mamy najlepszy w historii zespól tworzący firmę Ceres i chciałbym im wszystkim podziękować za codzienny trud włożony w rozwój naszej firmy i wiem, że w tym składzie dokonamy jeszcze wiele dobrego dla całej branży ogrodniczej.

Dziękuję za rozmowę i życzę dalszych sukcesów.
Rozmawiała Ilona Stelmasiewicz

Brak postów do wyświetlenia

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.